in Finansowanie

Zarządzanie Pieniędzmi

Osobiście wierzę, że sukces jest kwestią decyzji oraz wyrobienia odpowiednich nawyków.  Jednym z najcenniejszych nawyków jaki wyrobiłam u siebie  jest nawyk zarządzania pieniędzmi.  W myśl zasady, że albo ja będę zarządzać pieniędzmi albo pieniądze będą zarządzać (rządzić) mną. Ja wybieram to pierwsze, a Ty?

Czy tego chcesz czy nie nasze życie składa się z nawyków. A zatem nie będzie wcale dużym uproszczeniem stwierdzenie, że nasz los zależy od naszych nawyków. Jak mawiał Arystoteles:

„Jesteśmy tym co wciąż powtarzamy. Doskonałość nie jest zatem aktem, ale nawykiem. ”

Dlatego wybieram, aby  moje nawyki były nawykami człowieka sukcesu.  Zgodnie z przekonaniem, iż jeśli chcesz osiągnąć sukces w jakieś dziedzinie to postępuj tak jak ludzie, którzy już odnieśli sukces w tej właśnie dziedzinie.

Czy to aż takie proste? A może aż takie trudne?

Chyba zgodzisz się za mną, że z dobrymi nawykami o wiele łatwiej się  żyje, jednak zdecydowanie trudniej jest je w sobie wyrobić. W przeciwieństwie oczywiście do złych nawyków, które dość łatwo przychodzą, za to bardzo niekorzystnie wpływają na nasze życie.

Najważniejsze nawyki, jakie u siebie wyrobiłam to: zarządzanie pieniędzmi, dotrzymywanie słowa, dbanie o formę fizyczną , codzienna lektura, zdrowa i zbilansowana dieta.

Dziś chcę wam opowiedzieć o zarządzaniu pieniędzmi oraz o tym jakie metody w tym celu stosuje i skąd je zaczerpnęłam. Bo nie zawsze przecież wiedziałam jak postępować z pieniędzmi.

Moja Babcia.

Babcia zawsze coś odkładała. Często zastanawiałam się jak ona to robi. Swoją, co by nie powiedzieć, bardzo skromną  emeryturą Babcia dysponowała zaraz jak tylko przyniósł ją Pan Listonosz.  Na pierwszym miejscu u mojej Babci były opłaty, potem oszczędności a na końcu życie. Moja Babcia żyła bardzo skromnie, ale w razie potrzeby zawsze miała pieniądze. Często zastanawiałam się jak ona to robi.

Moja Mama.

Mama z kolei wydawała wszystko, a nawet jeszcze więcej. Pieniędzmi dysponowała zanim jeszcze się pojawiły.  Opłaty rzadko były regulowane na czas, nie było mowy o  oszczędnościach. W domu żyło się na kredyt i zdarzało się, że brakowało pieniędzy.

Ja.

Zapewne zastanawiasz się drogi czytelniku jakie nawyki z kolei ja przyjęłam, mając do dyspozycji tak skrajne wzorce?

Ponieważ po dziurki w nosie miałam słyszenia ‚nie stać mnie na to’, dlatego zawsze starałam się oszczędzać, dzięki czemu  raczej  miałam pieniądze. Oszczędzałam najczęściej z tego co mi zostawało na koniec miesiąca. Nie można powiedzieć, że był w tej metodzie  jakiś element zarządzania, raczej przypadku.  Ale wówczas jeszcze tego nie rozumiałam. Miałam jednak wyrobiony nawyk oszczędzania. Niestety oszczędzałam na tzw. ‚czarną godzinę’, co powodowało, że czarna godzina faktycznie przychodziła. I to o wiele częściej niż powinna. Wówczas nie rozumiałam jeszcze, że tak właśnie działa prawo intencji, zwane także prawem przyciągania. Zdarzało mi się zatem myśleć o pechu, choć z natury raczej jestem optymistką.

Na szczęście jestem także osobą dość refleksyjną,  dlatego w pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się,  czy przypadkiem coś mnie blokuje przed osiągnięciem pełnego potencjału pod względem finansowym.  Oraz czy przypadkiem nie jestem to ja sama? Od tej refleksji na szczęście nie było już  daleko do lektury takich autorów jak T.Harv Eker i  Robert T. Kiyosaki, a co za tym idzie do zmiany mojego myślenia na temat pieniędzy. Zmiana myślenia doprowadziła do zamiany działania, oraz do wyrobienia nowych, wspierających moje cele nawyków. To zaś doprowadziło do całkiem nowych efektów.

Zdecydowałam zatem przejąć kontrolę nad moimi finansami.

Dlaczego? Ponieważ uznałam, że zdecydowanie lepiej jest abym to ja rządziła pieniędzmi nie zaś,  aby pieniądze rządziły mną.

System zarządzania pieniędzy przejęłam od T.Harv Ekera.

Pierwszym nawykiem jakiego się pozbyłam było oszczędzanie na czarną godzinę. W to miejsce  powstało konto mojej Wolności Finansowej. To konto, to  coś w rodzaju złotej gęsi, o którą bardzo dbam i dokarmiam co miesięcznymi wpłatami, po to aby mogła znosić dla mnie złote jajka. Co miesiąc zatem wpłacam na konto Mojej Wolności Finansowej 10 % swoich przychodów. Zgodnie z zasadą, iż zawsze najpierw płacę sobie, to konto jest zasilane zawsze jako pierwsze. Jak się pewnie domyślasz, jest to konto z którego finansuje swoje inwestycje. Inwestowanie pozwala mi na generowanie dochodów pasywnych oraz na osiągnięcie Wolności Finansowej.

750x100

Kolejne konto to konto Długoterminowych Oszczędności na Przyszłe Wydatki. To ponownie 10 % co miesiąc. Z tego konta opłacam głównie takie wydatki jak wakacje, podróże, meble, sprzęt itp.

Niejednokrotnie na moim blogu oraz w moich książkach podkreślałam znaczenie edukacji w rozwoju oraz w dochodzeniu do wolności. A zatem kolejne 10 % moich comiesięcznych dochodów ląduje na koncie o nazwie Edukacja, z którego opłacam książki oraz  szkolenia.

Aby w tym całym poukładaniu do reszty się nie zatracić trzeba czasem trochę zaszaleć. Temu celowi służy moje ulubione konto o nazwie Zabawa.  To olejne 10%. To konto rządzi się jednym ważnym prawem, a mianowicie co miesiąc trzeba je ogołocić i mieć przy tym wielką frajdę!  Konto Zabawa finansuje zatem wszelkie imprezy, wyjazdy weekendowe, spa oraz inne szaleństwa. Im bardziej ekstrawaganckie tym lepiej 🙂

Ponieważ głęboko wierzę w moc dzielenia się z innymi,  konto Pomocy ma dla mnie szczególne znaczenie. W zasadzie to nie otworzyłam w tym celu oddzielnego rachunku bankowego.  Po prostu co miesiąc  przekazuje 5 % swoich przychodów na cele charytatywne.  Wspieram dwie organizacje charytatywne, obydwie pomagają bezbronnym istotom. Pierwsza to SOS Wioski Dziecięce , druga to Fundacja Azylu Pod Psim Aniołem.

Ostatnie konto to Konieczne Wydatki. To środki, które przeznaczam na  kredyty, rachunki, opłaty, jedzenie itp. Na to konto idzie 55 % moich przychodów. Moim celem na najbliższą przyszłość jest zmiana proporcji między tymi dwoma ostatnimi kontami, tak aby konieczne wydatki nie pochłaniały więcej niż połowę moich przychodów.

Jakiś czas temu usłyszałam, że dziennikarka Dorota Welman przekazała na cele charytatywne swoje wynagrodzenie z udziału w reklamie. Konkretnie 300 000 złotych. Wow! – pomyślałam –  to wspaniałe zachowanie, to coś co  chciałabym naśladować. Chciałabym przekazać 300 000  złotych na cele charytatywne. A jeśli miałoby to być 5 albo 10% moich przychodów, to tylko pomyśl jak wyglądałyby wówczas pozostałe moje konta 🙂 I o to właśnie tutaj chodzi. Aby z miesiąca na miesiąc powiększać wpływy na swoich kontach.

Czy naprawdę masz 6 rachunków bankowych?  – pytają mnie często znajomi. Konkretnie, to 5 rachunków, ponieważ zamiast konta pomocy wpłacam co miesiąc środki bezpośrednio,  na wybrane cele charytatywne. W praktyce mam więc główne konto bankowe i 4 oprocentowane rachunki  podpięte do tego konta. Do tego kartę kredytową, którą wykonuję większość moich płatności. Co miesiąc około 10-tego dnia miesiąca rozdzielam moje wpływy na poszczególne rachunki. Kiedy zaś otrzymuję wyciąg z karty kredytowej rozdzielam wydatki  pomiędzy poszczególne konta, którymi spłacam kartę.

Co mi daje zarządzanie pieniędzmi? Nie tylko uczucie kontroli, ale przede wszystkim  systematyczne powiększanie przychodów. Ponieważ moje konto Wolności Finansowej comiesiąc rośnie, zaś przychody z moich inwestycji (dochody pasywne) powiększają  sumę moich  przychodów. To z kolei sprawia, że więcej mogę wpłacać co miesiąc na wszystkie moje konta. Rozumiesz już jak to działa?

Czy wszystkie te konta są potrzebne?  zastanawiasz się zapewne. Moim zdaniem wszystkie są potrzebne, ale znam osoby które dzielą swoje przychody na życie, inwestycje, naukę i pomoc innym. Konto zabawy jest mi potrzebne dla zachowania równowagi i wytrwałości w dążeniu do celu,  jakim jest Wolność Finansowa. Konto Długoterminowych Oszczędności z kolei finansuje  większe wydatki, dzięki czemu nie  naruszam mojego Konta Wolności.  Przy okazji to co idzie na konto Wolności nie wychodzi z niego w żaden inny sposób niż jako przychody z  czynszów, abonamentów, tantiemy, odsetki, dywidendy czy zyski kapitałowe.

A co jeśli pieniędzy wystarcza tylko na konieczne  wydatki? zastanawiasz się być może. To jest znak, że musisz jak najszybciej zacząć zarządzać pieniędzmi! Taka sytuacja będzie trwała tak długo aż Ty sam jej nie zmienisz. Są dwa sposoby na poprawę. Przyjrzyj się swojemu budżetowi. Czy możesz ograniczyć niektóre wydatki? Nie mówię aby od razu rezygnować z czegoś,  ale przykładowo od kiedy zaczęłam zarządzać pieniędzmi  udało mi się sporo zaoszczędzić na różnego rodzaju abonamentach. Podkreślam – nie zrezygnować –  ale przyciąć koszty, np. poprzez zmianę dostawcy albo  renegocjacje warunków. Drugim sposobem jest zwiększenie przychodów. Jeśli zbyt mało zarabiasz to zmień sposób w jaki pracujesz aby zwiększyć swoją efektywność, znajdź dodatkowe zajęcie, zmień pracę i koniecznie zacznij inwestować.

Temat zarządzania pieniędzmi jest bardzo obszerny i trudno go zamknąć w jednym tylko artykule. Dlatego sądzę, że będę jeszcze niejednokrotnie do tego wątku powracać. Chętnie też odpowiem na pytania, które możesz zadawać w komentarzach.

Więcej na temat jak tworzyć dochód pasywny przeczytasz TUTAJ.

PODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ ?

Jeśli tak to zarejestruj się do newslettera. Otrzymasz darmowe e-booki, webinary, szkolenia, zniżki na publikacje. Dbam o prywatność, nigdy nie spamuję.

Skomentuj artykuł

Comment